W Nibylandii istnieją piękne miejsca, o których napisano sporo. Miewam niebywałą przyjemność odwiedzać jedno z tamtejszych miast zwane Krakuf. Nie wiedzieć czemu, w naszym świecie niewiele o nim wiemy. A szkoda, bo słynie z piękna, ciekawych zjawisk, mądrych trendów i przede wszystkim fantastycznych ludzi. Postanowiłem podzielić się obrazami tam poczynionymi mając nadzieję, że pozytywne doznania biorące się z poznania owego miejsca choć w taki sposób wpłyną korzystnie na nasze, czasem zbyt szare życie...
Na górze znajdują się zdjęcia dodane najpóźniej, dlatego ze względu na chronologię stronę warto przeglądać od dołu.
(C) jankomuzykant@wp.pl

A oto i słynne kino Jókij. Słynne z nietuzinkowego projektu samej bryły jak i granego tam repertuaru. Świadczą o tym znane tytuły, choćby melodramat „Do Sejmiku” z Listą w roli głównej, ambitne science fiction „Max-Fliz” Jużefa Otwartego oraz thriller psychologiczny „Platinium” Ole Jetestowanego.

Miasto zieleni. To bardzo charakterystyczna cecha, z której Krakuf jest szczególnie dumny. Każdy nowy projekt kompleksowo traktuje problem otoczenia. Nie do wyobrażenia jest powstanie apartamentowca bez znajdującego się w jego sąsiedztwie zieleńca. Jest to też zresztą znakomita okazja do kreacji doskonałej małej architektury.

Jedna z podziemnych arterii komunikacyjnych miasta: elegancja, użyteczność, funkcjonalność.

Lokalni uczeni wprowadzają nowatorskie rozwiązania techniczne. Tu widzimy jeden z unikatowych wynalazków: ASLED (Aktywnie Starzejące się diody świecące LED). Otóż te nowoczesne źródła światła mają pewną wadę: w miarę upływu czasu ich moc powoli spada. Wybitni specjaliści krakufskiej myśli technicznej opracowali system sprawiający, iż już po niedługim czasie podświetlające panele zawierające ASLEDy zmieniają barwy w szerokim spektrum aż po głęboki ultrafiolet, migają, a nawet efektownie wybuchają. Mieszkańcy mogą ów żywy taniec barw oglądać co noc na reprezentacyjnych placach miasta.

A tu coś z drugiego bieguna - sklep firmowy „Mia Gos”. Ekskluzywność sama w sobie. Sieć Mia w Krakufie posiada kilka butików.

W metropolii kwitnie handel. Oto przykład jak dobrze wkomponować niewielką galerię w zastaną rzeczywistość. Mały, schludny parking, ciekawa grafika reklamowo - informacyjna i pomysłowa prezentacja wystawowa. Jak zwykle doskonała, krakufska harmonia...

Wspomniałem już o krakufskiej edukacji. Wypadałoby rzec słówko na temat znanego w świecie, XIV-to wiecznego uniwersytetu. Tu widzimy najstarszą część uczelni zwaną Mallegium Coius.

A oto słynna promenada nad Sławilem, rzeką nad którą znajduje się Krakuf. Letnimi wieczorami mieszkańcy ze szczególnym upodobaniem oddają się spacerom i degustacjom lokalnych przysmaków serwowanych w takich jak te, uroczych restauracjach.

Krakuf to także nowoczesne miasto. Postawiona ostatnio z wielkim rozmachem dzielnica wieżowców otrzymała godną oprawę. Na zdjęciu widzimy jeden ze szczegółów rozwiązań: otwarty witraż wspaniale gra ze światłem scalając się z tłem drapacza chmur.

Szczegół elewacji, charakterystyczne oznaczenie miejsca: schludnie i estetycznie. W końcu właściciel posesji ma prawo do dumy, nie każdy ma szczęście mieszkać w samym centrum pięknego miasta.

Lokalny folklor dobrem najwyższym. Wieki całe Krakuf kształcił zespół architektury, zachowań i zwyczajów. Dziś, w dobie wielokulturowości, dbanie o źródła to zadanie szczególnie odpowiedzialne. Dlatego Krakufianie w najbardziej reprezentatywnych miejscach promują klimat lokalny, skądinąd wyjątkowo ciekawy i estetyczny.

Krakuf - miasto żaków. Bogate dziedzictwo oświatowe wspomagane jest u źródeł. Oto jeden z przykładów planowych działań: fontanna jaka jest, każdy widzi. Lecz czyż nie większy pożytek będzie, gdy dzieci miast zachwycać się estetyką owej, poznają zasadę działania? Tutejsza tradycja nakazuje, iż krótkie prezentacje pracy mechanizmów przerywane są ukazaniem zaplecza technicznego tychże. Dzieci mogące dosłownie dotknąć zaworów czy źródeł światła (oczywiście dla ich bezpieczeństwa nieczynnych) już na starcie znajdują się w lepszej sytuacji edukacyjnej niż ich koledzy pozbawieni takiej możliwości.

Sztuka harmonii i harmonia sztuki - co krok to przykład. Tu widzimy doskonały mariaż nowoczesnej formy i monumentu. Jako ciekawostkę wspomnieć należy, iż do jego wzniesienia użyto wyjątkowo ciężkiego Dźwigu.

Higiena i ekonomia - jeszcze jedno niezwykłe ujęcie problematyki. Oto przykład: wszyscy wiemy jak trudno utrzymać w czystości wiaty na przystankach komunikacji miejskiej. W Krakufie rozwiązano ten problem genialnie. Na każdym dachu wiaty znajduje się pojemny zbiornik na wodę deszczową, która zostaje uzupełniana podczas opadów, a następnie przez długi czas automatycznie spłukuje ławki. Dzięki temu, z wyjątkiem jedynie dłuższych suszy, są one zawsze czyste i zachęcają do odpoczynku.

Baza hotelowa metropolii przykładem dla całej Nibylandii, na zdjęciu najsłynniejszy hotel Krakufa „Murof”. Ale to nie wszystko, otóż znani ze swej gospodarności mieszkańcy stwierdzili, iż tak wielkie powierzchnie elewacyjne nie mogą się marnować. Służą zatem właścicielom wypracowując zyski z wynajmu, a wszystkim - informacją.

Przestrzeń publiczna służy i relaksuje. Znakomite krakufskie tradycje outdoorowskie nie mogą pozostać niezauważone.

Miasto niezwykłych opowieści, przytoczę jedną. Prastary zwyczaj nakazuje, by każdego kwadransa w oknie najwyższej wieży saksofonista wykonywał improwizację przerywaną synkopą. Zdarzyło się raz, iż nierozważny muzyk niedokładnie złożył swój instrument i z saksofonu wypadł stroik. Mieszkańcy wpadli w przerażenie, nigdy nie miało miejsca, żeby kwadrans w ciszy zatonął... Kto żyw rzucił się szukać stroika, a znalazł go poczciwy kundel pewnego szewca, Skuba. Tradycja została uratowana, a Skubę okrzyknięto bohaterem i obdarzono trzyletnim prawem do postawienia budy na największym placu Krakufa.

Historia Krakufa nie zawsze była szczęśliwa. Oto podczas ostatniej wojny miasto stało się poligonem potwornej broni, niszczącej jednocześnie materialnie i duchowo. Praktycznie wszystkie budynki zostały unicestwione, a wszyscy ludzie zarażeni wirusem Niedasię. Lecz pierwotna siła tego miejsca pokonała upadek, miasto zostało odbudowane, a duch nadziei narodził się na nowo. Na pamiątkę tamtych dni pozostawiono pomnik - ruinę jednego z wieluset przedwojennych drapaczy chmur. Ku pamięci i przestrodze przyszłym pokoleniom.

Krakuf miastem radości. Ale bynajmniej, radości ambitnej. Na największym krakufskim placu mieszkańcy nieustannie, w jakże wytwornym otoczeniu, obcują ze sztuką.

Stolica miłości niczym Las Vegas, tutaj pary spontanicznie decydują się na ślub. A wiadomo, ptasia niespodzianka znaczy szczęście...

Harmonia kształtów i kolorów jest zagadnieniem szalenie istotnym. Dlatego najbardziej reprezentatywne miejsca są objęte wszechstronną kuratelą autorytetów. Jak widzimy, dba się nie tylko o dobór formy czy barw, ale także o słowa. Doskonale wkomponowane, radosne życzenia świąteczne, by mieszkańcom żyło się szczęśliwiej.

„Siła i piękno” - czyż trzeba jeszcze komentarza?

Wybitne walory skutkują wybitną turystyką. Miasto Krakuf miastem tysięcy kawiarni znanych w Nibylandii ze specyficznego, kojącego klimatu, na który składa się tak czynnik ludzki jak i wybitny design.

Ukryte pragnienia i spontaniczność to cechy wyróżniające człowieka. Krakufianie rozumieją najlepiej, iż samoograniczanie w imię tak zwanych obiektywnych wartości estetycznych należy do trendów minionych.

Ponieważ Krakuf znany mi jest nie od dzisiaj postanowiłem co jakiś czas zamieszczać coś z mojego archiwum. Tutaj widzimy twórczość reklamową małych podmiotów gospodarczych sprzed ponad dwóch lat. Demokracja, z której mieszkańcy są tak dumni, gwarantuje każdemu wolność słowa oraz formy jego uzewnętrznienia.

Lokalny folklor reklamowy, wyjątkowo uroczy. Krakuf to miasto-parking i miasto-reklama. Tutejsza twórczość kupiecka nie ma równych w świecie i bywa celem odwiedzin znakomitości biznesu.

Oto pierwsze zdjęcie z  Krakufa, charakterystyczny widok metropolii będącej właściwie jednym wielkim parkingiem. Nie znajdujemy się bynajmniej pod centrum handlowym w piątkowy wieczór, to skwer tuż pod najbardziej reprezentatywnym miejscem, Zamkiem Królewskim. Duma mieszkańców miasta ze stanu posiadania jest znana w całej Nibylandii.